Przeklęty artykuł 718!

Sparta nie zwalnia tempa! Tydzień temu WTS pokonał u siebie Włókniarza z Częstochowy, a wczoraj wrocławianie poradzili sobie z Polonią Bydgoszcz. Gospodarze zawiesili poprzeczkę rywalom wysoko, ale ostatecznie wygrali nisko 46:44. Kto nie był i nie widział na żywo niech żałuje. 


Wszystko wyjaśniło się dopiero w ostatnim biegu. I właściwie do samej kreski nikt nie mógł być pewny, jak to się zakończy. A to dlatego, iż tor na Olimpijskim sprzyjał walce i kibice byli świadkami wielu mijanek. Nikt nie odpuszczał do samej kreski. Najpierw junior Patryk Dolny odważnie wydarł jeden punkt na mecie Woźniakowi i dzięki temu Sparta wygrała 4:2 (39:33), a w powtórce 14 wyścigu osamotniony Tomasz Jędrzejak bronił się cztery okrążenia przed Buczkowskim, ale przegrał z nim na samej kredzie! (http://sport.tvp.pl/zuzel/enea-ekstraliga/wideo/kapitalna-walka-jedrzejaka-z-buczkowskim/8071981)

Od razu przypomina się akcja z Grand Prix między Gollobem i Nilsenem…

Oby więcej takich spotkań, to może frekwencja nieco podskoczy i ludzie uznają, że warto wyjść w niedzielę z domu. 
Wspomniany bieg czternasty okazał się bardzo pechowy dla Sebastiana Ułamka. Zawodnik Sparty wyszedł równo spod taśmy z rywalami i na wejściu w łuk zabrakło dla wszystkich miejsca. Nikt nie chciał odpuścić i porządnie się pod bandą zakotłowało. Ale to był pierwszy łuk, więc sędzia nikogo nie wykluczył i chciał powtórzyć bieg w czteroosobowym składzie. Co prawda Curyło i Buczkowski pozbierali się z toru sami i mogli jechać ponownie, lecz Ułamek niestety musiał skorzystać z podwózki karetki. 
I tu się zaczął kolejny problem. Poturbowany żużlowiec Sparty nie mógł wyjechać do powtórki wyścigu i kibice byli pewni, że zobaczą w jego miejsce rezerwowego juniora. Ale nikt nie miał prawa pojechać za Ułamka! Dlaczego? Bo taki jest regulamin. 
Artykuł 718, punkt 7:  
                                             
W biegu powtórzonym, zawodnika można zastąpić tylko wówczas, gdy zawodnik nie jest wykluczony lecz jest niezdolny do startu w biegu powtórzonym z powodu kontuzji, do której przyczynił się zawodnik wykluczony z biegu.
Problem w tym, że sędzia nikogo nie wykluczył. Czyli kontuzja Ułamka przestaje mieć znaczenie. Ja tu widzę sytuację bez wyjścia. Taki artykuł 718 trochę jak Paragraf 22 z powieści Josepha Hellera. No i we wspomnianej powtórce „Ogór” nie sprostał Buczkowskiemu, zrobiło się 4:2 dla Polonii i przewaga gospodarzy stopniała do dwóch punktów (43:41). Zaczęła się nerwówka. A zwarty i gotowy rezerwowy czekał na swoją szansę z zaledwie trzema startami na koncie tego dnia.
Ale z przepisami nie wygrasz. Każdy żużlowiec z polskiej ligi od dawna przecież wie, że jego największym rywalem nie jest drugi facet na torze, ale REGULAMIN DRUŻYNOWYCH MISTRZOSTW POLSKI…
Czytaj więcej
 

Po TdPA w Karpaczu

Na kilka godzin przed rozpoczęciem 69. Tour de Pologne UCI World Tour, na trasie Jelenia Góra - Karpacz - Jelenia Góra odbył się Tour de Pologne Amatorów. Na starcie stanęło około 500 kolarzy, a najlepszymi okazali się Magdalena Hałajczak i Piotr Sułek. 

Punktualnie o 9:00 wyruszył potężny peleton miłośników kolarstwa, którzy chcieli się zmierzyć z podjazdem Orlinek, poczuć smak emocji związany z największym wyścigiem w Polsce i jednym z największych na świecie Tour de Pologne.
Trasa pierwszego z dwóch tegorocznych wyścigów Tour de Pologne Amatorów liczyła niespełna 40 kilometrów. Najszybszy zawodnik - Piotr Sułek pokonał ją w czasie 1 godziny 1 minuty i 16 sekund. Najlepszą kobietą okazała się Magdalena Hałajczak, która potrzebowała 1 godziny 8 minut i 28 sekund, aby pokonać wymagającą trasę.
- Nie trenowałem na tej trasie, ale byłem w Karpaczu i przejechałem się po niej. Nie lubię płaskiego i wykorzystałem podjazd. Pod cały Orlinek goniłem Radka, który wystartował z wcześniejszego sektora, ale udało się wygrać. Postaram się również wystartować w Bukowinie Tatrzańskiej - powiedział triumfator Piotr Sułek.
W wyścigu wystartowało wielu byłych świetnych sportowców, polityków i celebrytów. Wszyscy podkreślali jak wspaniała jest to inicjatywa i jak wiele pozytywnych emocji jej towarzyszy, a przy tym wspiera szczytny cel, Fundację Akogo?
Dzisiejszy wyścig niewiele miał wspólnego z amatorstwem. Dominowały rowery z karbonu i łydki ze stali. Półzawodowcy wbili mnie w asfalt i pokazali mi moje miejsce w szeregu. Ale 304. miejsce na prawie 500 osób to żaden wstyd. W niedzielę drugie starcie.
- Wystartowałam dziś trochę treningowo, ale było super. Startuję też w Skandia Maraton Lang Team, a ostatnio wystartowałam w półmaratonie Ironman. W Bukowinie również wystartuję i tam dam z siebie wszystko - powiedziała Iwona Guzowska.
W wyścigu wziął udział również Marszałek Województwa Dolnośląskiego Rafał Jurkowlaniec, który dodał: - Było świetnie. Trochę gorąco, ale fantastyczna trasa.
Nie zabrakło także Prezesa Polskiego Związku Kolarskiego Wacława Skarula, który startował z numerem 1, a na mecie powiedział: - Jechałem ze Staszkiem Szozdą, wspaniała atmosfer i cudowna inicjatywa. Każdy go wystartował i przejechał trasę może być z siebie dumny.
Wielkie emocje za nami. Jeżeli przegapiłeś pierwszy start Tour de Pologne Amatorów, to nie zapomnij, że spotykamy się także w Bukowinie Tatrzańskiej. Już w najbliższą niedzielę ruszamy spod Bukovina Terma Hotel Spa. Zapraszamy!

(www.tourdepologneamatorow.pl)
Czytaj więcej
 

Zaczynamy!

Nadszedł dzień, w którym odbieram zawodowcom koszulkę lidera. Od jutra jestem Królem Orlinka i numerem jeden całego Tour de Pologne:)

(Z Ondrejem Sosenką-idolem sprzed lat- podczas kryterium ulicznego w Pradze)

Ondřej Sosenka (ur. 9 grudnia 1975 r. w Pradze) - czeski kolarz zawodowy od 2000 r. W latach 2001 i 2004 wygrał wyścig Tour de Pologne.

19 lipca 2005 r. pobił w Moskwie rekord świata w jeździe godzinnej, uzyskując na torze Kryłatskoje 49,700 km. Poprzedni należał do Brytyjczyka Chrisa Boardmana i wynosił 49,441 km.

A jutro na trasie wspieramy fundację Ewy Błaszczyk http://www.akogo.pl/

Czytaj więcej
 

Poczuć atmosferę Tour de France...:)

Choć przez chwilę poczuć się we wtorek, jak bohater Tour de France...:) Odliczanie do wyścigu dobiega końca! 
10 lipca startuje 69. Tour de Pologne UCI World Tour. Zanim kolarze zawodowi wyruszą na trasę, wszyscy amatorzy będą mieli okazję do pokonania m.in. Orlinka w wyścigu Tour de Pologne Amatorów. 
PROGRAM ZAWODÓW: 

09.07.2012

13:00 - 20:00 - zapisy w Biurze Zawodów w hotelu na ul. Sudeckiej 63

10.07.2012

6:00 - 8:10 - zapisy w Biurze Zawodów w hotelu na ul. Sudeckiej 63 8:30 - ustawienie uczestników w sektorach 9:00 - start 11:30 - zamknięcie trasy 12:00 - dekoracja
Czytaj więcej
 

Żużel po wrocławsku

We Wrocławiu sensacja! Skazana na pożarcie Sparta pokonała mistrza Polski Falubaz Zielona Góra 47:42! To był długo oczekiwany sukces sportowy. Szkoda tylko, że organizacyjnie znowu ponieśliśmy klęskę. Mecz miał się zacząć o 16. Jednak żużlowcy wyjechali do prezentacji dziesięć minut wcześniej. Sporo osób stało wtedy jeszcze pod kasami, albo piło piwo w ogródku. Mieli prawo. Ale to jest nic. Do braku szacunku można się na Olimpijskim przyzwyczaić.  A kto się nie mógł przyzwyczaić ten po prostu przestał przychodzić. I tak oto zapełniamy ten ogromny stadion w sile 4000 fanów. I to tylko pod warunkiem, że przyjezdnych jest, jak w niedzielę – około 1000…

Nie o wyniku i zawodach chciałem pisać, lecz o tym, jak bardzo różnią się kibice Sparty i Falubazu. Wrocławianie przychodzą na Stadion Olimpijski, jak do kościoła. Natomiast fani z Zielonej Góry doskonale wiedzą gdzie i po co przyszli. 

Może i mają zakaz stadionowy. Może niektórzy przesadzają z alkoholem. Ale tak jest wszędzie. Oni (nie licząc drobnych wyjątków) są najlepsi w Polsce, a nawet na świecie. Taka prawda.
Co usłyszałem od spikera zawodów w dniu wczorajszym? Brzmiało to mniej więcej tak: Drodzy kibice Falubazu! Usiądźcie! Dajcie obejrzeć zawody innym! Nie zasłaniajcie! Nie skaczcie po ławkach. Szanujcie nasz stadion!

I to jest właśnie ta różnica w mentalności i podejściu do oglądania zawodów sportowych. Ja jestem przeciwny chuliganom. Uważam, że należy ich ze stadionów wyprowadzać i karać. Ale zaznaczam – większość przychodzi dobrze się bawić i robi to doskonale. Oprawy kibiców Myszki Miki są najlepsze. A że człowiek czuje się jak gość na własnym stadionie podczas meczów z Zieloną Górą…? No cóż, nie można za to karać i uciszać przyjezdnych!

A apel o to, aby nie skakać jest śmieszny, ale trzeba spikera zrozumieć. Każdy najmniejszy wstrząs może sprawić, że rozpadną się mury,  posypią na głowy kibiców cegły i rozpadną pod nimi ławki. A wtedy dojdzie do tragedii. Te apele to dla naszego dobra i bezpieczeństwa…
Poniżej tekst, który pisałem już rok temu po jednym z meczów z Falubazem. Przypominam go jeszcze raz, ponieważ we Wrocławiu nic się nie zmienia i jest on wciąż aktualny.






Żużel po wrocławsku

W ubiegłą niedzielę na Stadionie Olimpijskim byłem świadkiem aktu wandalizmu i chamstwa. Grupa pseudokibiców Falubazu zapanowała nad całym stadionem. Byli wszędzie. Robili tłok przed kasami. Panoszyli się przy dystrybutorach z piwem i co najgorsze - zajęli w środku mnóstwo miejsca.

Jeszcze przed zawodami zaczęli głośno krzyczeć i dopingować swoich zawodników. Nie dało się słuchać muzyki, spikera i skupić na czytaniu, jakże ciekawego programu zawodów. Kiedy pod wieżą siedziało dwóch wrocławskich fanów, zielonogórzanie byli już na swoim sektorze w sile dwóch tysięcy. Wyglądało to komicznie. Czułem się, jak na meczu wyjazdowym. Z czasem wierni fani Sparty zebrali się w kupkę, ale byli milczący. Nie mieli siły przebicia. Byli w szoku i długo dochodzili do siebie.

Tak się nie robi, drodzy fani Falubazu! Nie wolno onieśmielać miejscowych. Jesteście u nas tylko gośćmi i jakieś reguły powinny obowiązywać. Podobno podnieśli wam ceny wejściówek na nasz stadion. Ktoś wiedział, że na kibicach przyjezdnych zarobi. Ale was to i tak nie powstrzymało? Może następnym razem nasi wymyślą coś innego i was zniechęcą. A może jednak lepiej, że przyjeżdżacie?? Skoro wrocławianie nie przychodzą licznie na żużel, to ktoś to wrocławskie jeżdżenie w lewo utrzymywać przecież musi.
Z czasem zachowanie gości było coraz gorsze. Zaczęli skakać, tańczyć i śpiewać! Takich rzeczy we Wrocławiu się nie robi! Stadion Olimpijski to obiekt zabytkowy. Tu się nie skacze po drewnianych ławkach. Kto to będzie później czyścił? Kto naprawi?

Olimpijski sypie się od spodu. Takie dzikie zachowania mogą go doprowadzić do kompletnej ruiny. I będziemy mieli zgliszcza i pył, jak w 1945 roku po upadku Festung Breslau. Takie wariackie zachowania to można było odstawiać zaraz przed II Wojną Światową podczas Niemieckiego Festynu Gimnastyki i Sportu. Wtedy nasz żużlowy Hermann Goring Stadion był w tak dobrej kondycji, jak wspaniali niemieccy chłopcy, którzy ćwiczyli tu wtedy dużo i nie bez powodu przecież. Nie ma się co wstydzić. Takie uroki historii.

My, kibice z Wrocławia traktujemy nasz stadion i jego okolice z szacunkiem. To przecież prawie muzeum. Przychodzimy na mecze w małych grupkach. Często nawet w pojedynkę. Nie zabieramy przypadkowych osób. Nie chcemy, aby robili sztuczny tłok. I tak już jest ciężko wyjść ze stadionu, bo obiekt nie spełnia wymogów bezpieczeństwa. Wszędzie są wysokie schody i wąskie wejścia.
Rozrzucamy się w sile około trzech tysięcy (i to nam wystarcza) po całej koronie i obserwujemy w ciszy. I jak mówiłem - robimy to z szacunku do siebie i mieszkańców pobliskiego Zalesia, Biskupina i Sępolna, gdzie średnia wieku wynosi około 60 lat. Wrocław nie może się doczekać nowych żużlowych tłumików. Będzie jeszcze ciszej, skromniej. W sam raz dla spacerujących w okolicy emerytów, żeby nie musieli już ściszać aparatów słuchowych w niedzielę po kościele.

Wrocławski spiker Andrzej Malicki zapytał publikę podczas meczu z Falubazem: "Czy Wrocław chce żużla?" I odpowiedziała mu jedna trąbka i jakieś ospałe brawa. Malicki robi co może, żeby zapełnić stadion. Błaga, prosi fanów, żeby zabierali rodziny. Nakazuje, by każdy następnym razem zabrał trzy inne osoby. To już nawet nie jest zabawa, czy promocja. To zwykły akt desperacji. A ja się pytam po co to wszystko? Dobrze jest, jak jest. Chcecie nam zrobić z Wrocławia drugą Zieloną Górę lub Leszno? My jesteśmy normalni. Bawimy się po wrocławsku.

Gorzów ma świetny stadion im. Edwarda Jancarza. Toruń ma fantastyczną MotoArenę. Zazdrości temu miastu cały żużlowy świat. To miejsce samo w sobie jest wielkim magnesem przyciągającym kibiców i władze BSI z całym cyrkiem GP. Wrocław ma obiekt, który wkrótce może rozpaść się w pył. Stary Stadion Olimpijski nie dorasta do pięt tym nowoczesnym obiektom i nie powinien walczyć z nimi o prawo do organizacji imprez największej rangi. Ale to wciąż może być spokojny, wyciszony stadion/muzeum/cmentarz ligowy. MotoArena to nowoczesność. Olimpijski to mity, legendy i przede wszystkim ciekawa żużlowa historia.
Tylko bardzo odległa i dziś już prawie nikt nie pamięta, że tutaj na żużlu też było kiedyś normalnie?:)

A dla tych, co jeszcze przypadkiem myślą, że to wszystko na poważnie, a mi odbiło i nie zależy mi na wrocławskim żużlu, to mam parafrazę tekstu Kazika Staszewskiego:

"Wiecie więc, że was bawiłem tekstem swym
Tylko dla zwykłej draki i w ogóle prawdy nie ma w tym
To zwykły kawał jest
Darujcie to felietonu kres."

I nie mam nic więcej do powiedzenia.
Dopóki w lewo kręci się żużel, a w prawo Ziemia.

Czytaj więcej
 

Orlinek zdobyty!

Na trzy tygodnie przed wyścigiem przyszedł czas na ostateczny test swoich możliwości. Okazuje się, że forma jednak wciąż rośnie i przed pierwszym etapem w Tour de Pologne Amatorów jestem raczej spokojny… Krótko mówiąc – Orlinek zdobyty!

Tego podjazdu nie trzeba przedstawiać nikomu. Na Orlinku wielokrotnie rozgrywała się walka o zwycięstwo w Tour de Pologne. Tutaj swój pierwszy etap w zawodowej karierze wygrał Alberto Contador, podjazd pokonywali najlepsi kolarze tacy jak Danilo di Luca, który w 2005 roku przypieczętował w Karpaczu swoje zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pro Tour.

 Ciężko zdobyć Orlinek w stylu Di Luci... (druga pozycja)

Podjazd rozpoczynamy na skrzyżowaniu w Miłkowie na wysokości 440 metrów n.p.m. gdzie wjeżdżamy na pętle z Sosnówki pokonywaną podczas Tour de Pologne. Dalej w kierunku Karpacza podjazd staje się coraz trudniejszy, z kilometra na kilometr nachylenie wzrasta. Ostatnie 1,5 kilometra po skręcie w lewo jest najtrudniejsze, nachylenie dochodzi do 15%, a ostatnie pół kilometra to nachylenie średnie 10%. Podjazd kończymy powyżej skoczni „Orlinek” na wysokości 798 metrów n.p.m.
Tak to robią zawodowcy... (Fot. T. Armuła)

A najtrudniejszy jest zawsze ostatni kilometr... (Fot. T. Armuła)
Przekrój Orlinka (www.cyclingclimbs.com.pl)
Długość: 6,5 km
Start: 440 m
Meta: 798 m
Średnie nachylenie: 5,51%
Maksymalne nachylenie: 15%

1km 3,5%
2km 4%
3km 5,5%
4km 5%
5km 6,6%
6km 6,4%
6,5km 9,6%
Czytaj więcej
 

Przed TdPA

Przygotowania do Tour de Pologne Amatorów trwają. Wczoraj udało się pobić rekord trasy koło Stronia Śląskiego. Forma rośnie i na miesiąc przed startem w Karpaczu czuję, że etap z Orlinkiem w roli głównej jest do zrobienia. Mówi się, że niektórych rzeczy nie da się obejść ani przeskoczyć. Pewnie tak, ale na Orlinek da się wjechać.

Pętla Gór Bialskich – wschodnia

Stary Gierałtów – Nowy Gierałtów – Bielice – Przełęcz Sucha (1006 m n.p.m.) – Przełęcz Dział (922 m n.p.m.) – Stary Gieratów

Trasa w statystyce:
Długość trasy: 26,50 km
Średnia prędkość: 15,9 km/h
Czas przejazdu: 100 minut
Maksymalna prędkość: 46,8 km/h
Nawierzchnia: gruntowa, asfaltowa, tłuczniowa

Przebieg trasy: 


Rozpoczynamy na rozdrożu w Starym Gierałtowie. Udajemy się doliną rzeki Białej Lądeckiej w stronę Nowego Gierałtowa. Na rozwidleniu skręcamy w prawo, przez rzekę i w lewo na drogę powiatową. Mijamy kościół i rzadką zabudowę wsi. Trasa biegnie cały czas osią pięknej doliny, ponad którą rosną świerkowo-bukowe lasy. Po drodze rzeka tworzy malownicze progi i kaskady, w większości sztucznie ułożone.


Droga wiedzie nas do kolejnej, a raczej ostatniej w tym rejonie wsi - Bielice. Poruszamy się cały czas drogą powiatową, mijając kościół i kolejne domy, dojeżdżamy do leśniczówki na końcu wsi. Dalej droga asfaltowa jest trochę sfatygowana. Dojeżdżamy do rozwidlenia i udajemy się kamienistą drogą w prawo pod górkę. Teraz Czarnobielskim Duktem będziemy pedałować w górę potoku Bielawka. Mijamy Szarogłaz (amfibolitowa skała u stóp Zawodziska). Powyżej doliny widać spustoszenie jakie robią wiatrołomy. Przy rozwidleniu z drogą leśną my prosto Czarnym Duktem. Nachylenie drogi zwiększa się i musimy ostro pedałować. Przed nami maksymalne nachylenie na trasie. Dojeżdżamy do drogi asfaltowej i skręcamy w prawo. Powoli wspinamy się na wysokość 1000 metrów i po ok. 2 km wreszcie docieramy do punktu kulminacyjnego naszej trasy. Jesteśmy na Przełęczy Suchej (1006 m) nieznacznym obniżeniu pomiędzy Suchą Kopą (1062 m) od zachodu, a niewiele wyższym Orlikiem (1068 m). Stąd piękny widok na Śnieżnik. Na przełęczy znajduje się schron przeciwdeszczowy z miejscem do wypoczynku. Dla wszystkich wycieńczonych dobra wiadomość - od tej pory cały czas z górki! Udajemy się drogą asfaltową zgodnie ze znakami niebieskiego i czerwonego szlaku i po ok. 1,5 km docieramy do Wielkiego Rozdroża gdzie krzyżuje się pięć dróg. Trzymamy się cały czas asfaltu i szlaków. Za rozdrożem mijamy z prawej  Zawodzisko (995 m) i miejsce z wodą pitną. Na rozwidleniu znaki czerwone odbijają w prawo na Czernicę (1083 m). My asfaltem zgodnie z niebieskim szlakiem. W ciągu drogi roztaczają się  widoki na  Masyw Śnieżnika. Skrzyżowanie dróg to Przełęcz Dział (922 m) - siodło między Gołogórą (977 m) a Jawornikiem Kobylicznym (995 m). Jest tu schron i miejsce do odpoczynku. Z przełęczy udajemy się początkowo zgodnie z niebieskim szlakiem, na następnym rozwidleniu szlak odbija w lewo w las, my główną drogą zakosami zjeżdżamy w dół. Nachylenie coraz większe więc przy dużej prędkości należy uważać na zakrętach. Ruch na tej drodze jest co prawda nieznaczny, ale ostrożności nigdy nie za wiele. Mijając kolejne rozwidlenia trzymamy się do końca asfaltówki. Kończy się las. Z lewej mijamy leśniczówkę. Dojeżdżamy do drogi powiatowej i przez most do punktu wyjściowego gdzie koniec trasy.
Przekrój trasy może nie powala na kolana, ale kto nie był musi sam się przekonać, że momentami jest ciężko...

Ciekawostki na trasie:
Kto szykuje się, by zdobyć Mount Everest, ten na pewno wejdzie chociaż w Himalaje.
A kto myśli o górce przed domem, nigdy nie spojrzy na świat z szerszej perspektywy.
Kościół filialny pod wezwaniem  Św. Jana Chrzciciela w Nowy Gierałtowie. Kościół powstawał w trzech etapach i jest budowlą barokową ze starszym prezbiterium wzniesionym w 1619 r. Później wielokrotnie remontowany w XVIII i XIX w. Ostatni remont odbył się w 1987 r. Wzmocniono konstrukcję murów, wymieniono dach, przeprowadzono niwelację otoczenia. Wykonano też prace restauratorskie. Kościół jest jednonawowy, z wydzielonym prezbiterium zakończonym wielobocznie i mocno odstawioną kruchtą. Nakryty dwuspadowym dachem, posiada jedną wieżę zwieńczoną hełmem z prześwitem. Na wyposażenie składa się m.in.: neobarokowy, drewniany ołtarz z pocz. XX w.; renesansowa, drewniana ambona z XVII w. przebudowana w XX w.; kamienna klasycystyczna chrzcielnica z I poł. XIX w. z drewnianą pokrywą z II poł. XVIII w.; barokowe, drewniane, polichromowane rzeźby oraz obrazy olejne z XVIII w. Kościół otacza mur kamienny z XVIII/XIX w. z bramą, przy której stoi kaplica domkowa Św. Jana Chrzciciela z pocz. XIX w.
 
Kościół filialny Św. Wincentego i Św. Walentego w Bielicach. Zbudowany w bardzo tradycyjnym i usztywnionym stylu późnego baroku ok. 1799 roku. Murowany, salowy z wielobocznie zamkniętym prezbiterium, dostawioną zakrystią i kwadratową wieżą na osi, zwieńczoną ostrosłupowym hełmem. Kościół nie miał żadnego zamożnego fundatora i koszty wzniesienia świątyni ponieśli sami mieszkańcy. Był odnawiany ok. 1939 roku. W latach 1945 - 1986 nie był użytkowany, a zamknięty szybko popadał w ruinę. Dzięki staraniom miejscowego księdza Stefana Witczaka przeprowadzono kapitalny remont obiektu i częściowe prace konserwatorskie oraz ponownie poświęcono. Z dawnego wyposażenia zachowała się tylko mensa ołtarzowa. Przy kościele stoi kamienne Ukrzyżowanie z XIX w.
 
Mariusz Sieradz był już prawie wszędzie,
ale przygodę z rowerem dopiero rozpoczyna. I to moja zasługa:)

Obecnie częściowo wyludnione wsie  w górnym odcinku doliny rz. Białej Lądeckiej tworzyły niegdyś zwarty ciąg osadniczy. Jedną z najstarszych osad jest Stary Gierałtów - był wzmiankowany już w 1346 r, Nowy Gierałtów (1631 r.) i Bielice (1606 r.) powstały nieco później. Początkowo ludność wsi zajmowała się rolnictwem i rozwijały się przemysł (głównie leśny) oraz rzemiosło. Z czasem jednak miejscowości zaczęły prosperować jako letniskowe. Wraz z rozwojem pobliskiego uzdrowiska w Lądku Zdroju i coraz bardziej rozpowszechnianej turystyki przez dolinę Bialej Lądeckiej wiodło wiele szlaków w Góry Bialskie i Masyw Śnieżnika. Do rozwoju dróg przyczyniła się w dużym stopniu królewna niderlandzka  Marianna Orańska, która w XIX w. stała się właścicielką sporej części Ziemi Kłodzkiej. Powstawały nowe schroniska i gospody obsługujące ruch turystyczny zarówno letni jak i zimowy. Dopiero po wojnie wsie zaczęły się wyludniać i podupadać, a zabudowania niszczały i rozpadały się. W okolicznych lasach znajduje się jeszcze wiele śladów i ruin dawnych domostw. Obecnie wsie pełnią również rolę miejscowości turystycznych i stopniowo rozwijają się. Piękna dolina uważana jest za jeden z najciekawszych i najdzikszych zakątków Sudetów. Sama rzeka należy do najczystszych cieków górskich i stanowi ostoję pstrąga strumieniowego i lipienia pospolitego. Można obserwować również liczne ptactwo wodne oraz zwierzynę płową. Cały teren należy do Śnieżnickiego Parku Krajobrazowego, a na południe od Bielic utworzono Rezerwat Puszczę Śnieżnej Białki będący ostatnim zachowanym reliktem pierwotnej puszczy sudeckiej.
(www.stronie.pl)
Czytaj więcej
 

Po konferencji Tour de Pologne Amatorów

Czesław Lang donosi:

W siedzibie sponsora głównego - Banku BGŻ, odbyła się konferencja prasowa poświęcona Tour de Pologne Amatorów. To już trzeci rok, kiedy ta wspaniała impreza, towarzyszyć będzie zawodowemu Tour de Pologne UCI World Tour.  

Podczas konferencji, przy stole prezydialnym zasiedli: Piotr Klementowski - Doradca Prezydenta Miasta Jelenia Góra, Edward Kuchta - Vice Prezes Zarządu właściciela marki BUKOVINA Terma Hotel SPA, Rafał Jurkowlaniec - Marszałek Województwa Dolnośląskiego, Geert Embrechts - Pierwszy Wiceprezes Zarządu Banku BGŻ, Małgorzata Zdzienicka-Grabarz - Dyrektor Departamentu Społecznej Odpowiedzialności Biznesu i Sponsoringu Banku BGŻ, Ewa Błaszczyk - Prezes Fundacji „Akogo?”, Waldemar Błaszczyk - aktor, ambasador wspierający akcję Fundacji Ewy Błaszczyk „Akogo?” oraz Czesław Lang - Dyrektor Generalny Lang Team.


W tym roku Tour de Pologne Amatorów będzie miał aż dwa wyścigi. Niezwykłe zainteresowanie sympatyków kolarstwa - skłoniło Bank BGŻ i Lang Team - do tego, aby dodać jeszcze jeden dzień ścigania w fantastycznej oprawie rodem z Tour de Pologne. Z tego powodu, w tym roku spotkamy się w Jeleniej Górze i BUKOVINIE Terma Hotel Spa.

Bielice. Pierwszy trening w górach przed startem w TdPA. (Fot. M. Sieradz)
- Jestem szczęśliwy, że tak to się rozwija. Chciałem pokazać wszystkim czym jest kolarstwo. Namówić, do uczestniczenia w tym fantastycznym wyścigu, nie biernie, a czynnie. Każdy kto wsiądzie na rower i wystartuje, poczuje co to za sport, jak wiele wyrzeczeń wymaga, a przy tym jak piękne emocje sobą wzbudza i niesie. Dziękuję sponsorom, mediom i kibicom, dzięki którym możemy to przeżyć - powiedział Czesław Lang.
10 lipca amatorzy wystartują w Jeleniej Górze. Pokonają fragment trasy, którą później pojadą zawodowcy. Dla miłośników kolarstwa szosowego będzie to wspaniała okazja, aby poczuć się jak profesjonalista i przejechać w szpalerze kibiców na kultowym podjeździe Orlinek. Start i meta znajdują się w centrum Jeleniej Góry.
Dla wszystkich kibiców i uczestników dodatkową atrakcją będzie możliwość zdobycia autografów od najlepszych kolarzy na świecie. W dniu poprzedzającym wyścig Tour de Pologne, odbędzie się oficjalna prezentacja ekip. To wspaniała okazja aby zobaczyć jak funkcjonują zawodowe zespoły kolarskie i jak przygotowują się do startu gwiazdy peletonu.
Bielice. Prawie jak Ząb czy Gliczarów, ale prawie robi dużą różnicę. (Fot.M Sieradz)

Drugi wyścig odbędzie się na doskonale wszystkim znanej rundzie wokół Bukowiny Tatrzańskiej, ze startem i metą przy BUKOVINA Terma Hotel Spa. Dla tych, którzy brali udział w poprzednich edycjach, będzie to okazja, aby poprawić swoje osiągnięcia. Dla debiutantów - wyzwanie, aby pokonać najcięższą rundę wyścigu, w przepięknej scenerii, z takimi podjazdami jak Ząb, Bustryk czy Gliczarów.
To wspaniałe przedsięwzięcie nie odbyłoby się bez sponsorów. Po raz kolejny wielkie słowa uznania należy skierować do Banku Gospodarki Żywnościowej, który od lat wspiera polskie kolarstwo oraz Lang Team. Dzięki ogromnemu zaangażowanie sponsorów i partnerów, każdy z nas ma szansę poczuć się jak gwiazda kolarstwa.
Bielice. Momentami brakowało asfaltu, ale na pewno nie motywacji. (Fot.M. Sieradz)

- Kocham rower, wszyscy tutaj kochamy. Wspieramy kolarstwo zarówno zawodowe, jak i na poziomie amatorskim. Nadal będziemy inwestować w kolarstwo, aby promować ten wspaniały sport - powiedział Geert Embrechts, który przyznał, że do pracy dojeżdża rowerem.
Bank BGŻ ufundował specjalną nagrodę dla zwycięzców Tour de Pologne Amatorów. Jest nią, udział w pierwszych amatorskich szosowych Mistrzostwach Świata w Limburgii w Holandii. Odbędą się one, na trasie, na której  kilka dni później o tęczową koszulkę będą walczyć zawodowi kolarze.
Warto zaznaczyć, że każdy kto wystartuje w Tour de Pologne Amatorów wspiera Fundację „Akogo?”, która pomaga dzieciom w śpiączce.  - To jest niezwykle miłe uczucie. Zazwyczaj dostajemy coś raz i na tym koniec. Tutaj po raz trzeci mamy wsparcie Czesława Langa i innych osób. Dziękujemy wam ogromnie - powiedziała Ewa Błaszczyk.

Regulamin imprezy oraz szczegółowe informacje, znajdują się na oficjalnej stronie wyścigu www.tourdepologneamatorow.pl. Zgłoszenia do startu już trwają. Nie przegap okazji zapisz się już dziś!

(Źródło:www.tourdepologneamatorow.pl)
Czytaj więcej